Dziennikarskim okiem

Jak rozpisać uczniów? To pytanie zadaje sobie zapewne większość polonistów (i nie tylko). Złotego środka chyba jeszcze nie wynaleziono, ale nauczyciele podejmują niezliczone próby zainteresowania swoich podopiecznych pisarstwem. Ilu nauczycieli, tyle pomysłów. Poniżej przedstawiamy jeden z nich. Nie ma możliwości, by efekt wow! pojawiał się na każdej lekcji. Są jednak tematy, które na to pozwalają, a wręcz […]

Jak rozpisać uczniów?

To pytanie zadaje sobie zapewne większość polonistów (i nie tylko). Złotego środka chyba jeszcze nie wynaleziono, ale nauczyciele podejmują niezliczone próby zainteresowania swoich podopiecznych pisarstwem. Ilu nauczycieli, tyle pomysłów. Poniżej przedstawiamy jeden z nich.

Nie ma możliwości, by efekt wow! pojawiał się na każdej lekcji. Są jednak tematy, które na to pozwalają, a wręcz wymuszają prowadzenie lekcji inaczej. Tak było i tym razem. Po rundzie z wierszami o deszczu, mżawce, kapuśniaczku oraz opisie burzy (frag. PanaTadeuszanadszedł czas na napisanie artykułu dotyczącego burzy. Hmm… Temat taki sobie – wszystko zależy od tego, co kto lubi. A uczniowie lubią dramatyzm, więc … BURZA STULECIA W BIESNEJ!!! Zdziwione i złowrogo uśmiechnięte buzie, burza pomysłów (nie wszystkie nadają się do publikacji) i … możemy zaczynać. Klasie V nie trzeba było dwa razy powtarzać, od razu zabrała się do podziału na grupy. Zdalne, nie zdalne – nie ma znaczenia. Praca w grupie zawsze im pasuje. 

          Skoro grupy są, pokoje na Teamsach również, czas więc odsłonić aplikację, dzięki której będą mogli pracować nad artykułami pod stałym nadzorem nauczyciela. Tym razem padło … Dokumenty Google. Niby podstawowe i zwykłe narzędzie, a daje tyle możliwości (i szablonów).

 

Poniżej próbka naszych dziennikarskich wprawek.


WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO OSÓB I ZDARZEŃ JEST PRZYPADKOWE